Wpisy z tagiem: preparaty-do-skorek

Jak już jesteśmy przy skórkach to, w ramach ciekawostki (i trochę pokazania, że wszędzie jest wybór, nawet wśród, wydawało by się, bardzo podobnych preparatów) chciałabym przedstawić bardzo podobny do Cuticle Care z formy W.S. Badger (ale jakże inny!) produkt firmy Dionis

Mimo iż firma ta nie widnieje na żadnej liście firm crulty – free (przydatne linki do tego typu list zamieszczę wkrótce na stronie albo w jednym z postów), znalazłam w paru miejscach informację, że są producentem naturalnych, nietestowanych na zwierzętach kosmetyków i dlatego postanowiłam im dać szansę ;) Głównym argumentem przy wyborze tego a nie innego opakowania był dla mnie w zasadzie zapach Wildflower, który mnie zaintrygował. (Firma ta generalnie produkuje kosmetyki bezzapachowe, choć można trafić na zapachowe). Jest to coś pomiędzy konwalią a bzem. Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że zapach jest taki jakby sztuczny, perfumowany… mimo że ładny, nie jest to do końca to, na co liczyłam. 
Jak nietrudno zauważyć, preparat ma nieco inną od Badgera konsystencję oraz kolor. Jest zdecydowanie twardszy, bardziej zbity. Przypadł mi do gustu mniej niż poprzednio przedstawiony preparat, chociaż używam obu. Ogólnie – fajny gadżet o ciekawym zapachu i ślicznym opakowaniu. Natomiast dzięki niemu zainteresowałam się bardziej firmą Dionis i chyba zaprzyjaźnię się z nią na dłużej ( w ofercie mają zresztą znacznie więcej tego typu preparatów do skórek).
Zaznaczam, że ponieważ od jakiegoś czasu nie mogę znaleźć tego kosmetyku w ofercie na stronie internetowej, zaczęłam podejrzewać, że była to edycja limitowana. 

Skoro miało być bardzo zagranicznie i bardzo egzotycznie z moim blogiem i zdjęciami, postanowiłam dodać wreszcie coś bardziej zagranicznego. Jednym z kosmetyków – odkryć ( i w zasadzadzie w ogóle firm kosmetycznych cruelty – free) 2010 roku był dla mnie preparat do skórek formy W.S. Badger Cuticle Care. 

Badger Cuticle Care 2Cuticle Care 4
W.s. Badger jest firmą stosującą wyłącznie ( albo prawie wyłącznie) naturalne składniki, większość z nich z certyfikatami Organic. Posiadają w swojej ofercie dość sporo dziwnych (bądź, dla niektórych, ciekawych) kosmetyków, w tym właśnie – preparat do skórek. 
Opakowanie jest bardzo przyjemne, małe, poręczne, metalowe, ze ślicznym obrazkiem borsuczka. Muszę powiedzieć, że opakowania i składy to duży plus tej firmy.
Na początku do ich preparatu do skórek nie byłam zbyt przekonana. Dziwna konsystencja (przypomina mi nieco stare preparaty propolisowe, takie trochę toporne, nie bardzo kremowe), dość dziwnych zapach (zasługa trawy cytrynowej w składzie) i działanie, co do którego nie byłam przekonana. Muszę jednak przyznać, że zdanie zmieniłam całkowicie po użyciu tego preparatu w zimie, gdy moja skóra wokół paznokci była popękana, oskubana i wyglądała, delikatnie mówiąc, bardzo średnio. Preparat nałożyłam wieczorem, kompletnie zrezygnowana z powodu tego, że żadne kremy do rąk nie dawały sobie ze stanem moich palców rady. I tu, muszę przyznać, Badger poradził sobie wspaniale i obudziłam się z zagojonymi (choć oczywiście nie wyleczonymi w 100% po jednym użyciu) dłońmi. Ukoił, poprawił stan skóry. Od tej pory polubiłam go bardzo i już zużyłam ponad połowę, a do zapachu tak się przyzwyczaiłam, że zaczęły przeszkadzać mi perfumowane produkty. 
Ogólnie:
+ fajny skład
+ bardzo poręczne opakowanie
+ interesujący, naturalny zapach (ale trzeba do niego przywyknąć)
+ dobre działanie (czy jest moim ulubieńcem to nie wiem, ale lubię go)
+ cena nie jest niska, ale nie tragiczna – ok 5 – 6$ (ok. 15-20 zł)

  • RSS