Wpisy z tagiem: elf

Swatche Elf

Brak komentarzy

Dzisiaj bardzo szybka notka dla wzrokowców ;) 

Jakiś czas temu rzuciłam się w sklepie na nowo wypuszczoną serię E.l.fa. Ponieważ rzucilam się na nią więcej niż raz smiley
efektem tego jest zakup dwóch zestawów cieni, podkładu oraz pudru. Używam obecnie tych produktów za krótko, żeby móc napisać tu rzetelną recenzję, ale ogólnie muszę powiedzieć, że jestem z Elfa bardzo zadowolona. Biorąc pod uwagę, że za każdy z tych zestawów (puder + pędzel, podkład + pędzel, 3 cienie, 2 cienie + pędzel) zapłaciłam ok 5,50$ (16-17 zł), to uważam, że nie były to pieniądze wyrzucone w błoto. Jedno zastrzeżenie co do cieni: są naprawdę mocno błyszczące i to nie w sensie drobinek tylko tak bardziej metalicznie, powierzchniowo. Pod tym względem użyłabym ich bardziej do makijażu wieczorowego, choć noszę je i na co dzień, po prostu zestwiając je z jakimś matowym bądź perłowym cieniem. Cienie pochodzą z mineralnej linii Elfa (ale sami wiecie, że ja mineralnych linii niemineralnych kosmetyków nie do końca lubię nazywać cieniami mineralnymi, wspominałam o tym ostatnio).

Oto swatche:
Elf swatche Elf swatche elegant, celebrity, golden, socialiteelegant, celebrity, golden, socialite
Pierwsze zdjęcie robione w sztucznym świetle, 2 pozostałe w naturalnym świetle przy oknie.


Zdjęcia pełnych jeszcze nieotwartych cieni: 1 zestaw Rustic Brown, kolejny zestaw Sandy Beach.
Elf rustic brown sandy beach

Jako ogromna fanka eyelinerów mam ich w domu całą kolekcję. Muszę powiedzieć, że generalnie używam wszystkich – i tych lepszych i tych gorszych, jednak oczywiście mam swoich ulubieńców. Lubię szczególnie eyelinery w pędzelku i wśród tych, jak na razie, moimi ulubieńcami są eyelinery z Essence. Natomiast eyelinery w pędzelku są dość upierdliwe w przypadku, gdy ktoś lubi kreseczki na oku, które zakończone są grubszą kreską („kocie oko”) przy zewnętrznym kąciku. Do takich kresek najlepiej nadają się oczywiście eyelinery z aplikatorem bądź aplikatory w żelu (eyelinerów – flamastrów raczej nie używam, sparzyłam się na nich wielokrotnie).

Elf i Revlon
Natomiast znalazłam się w posiadaniu 2 eyelinerów ze sztywnym szpicem (które, de facto, kupiłam będąc całkowicie przekonana, że są to eyelinery z pędzelkiem, ale mniejsza o to ;) ). Jeden z nich to Revlon Colorstay, drugi, to eyeliner taniej amerykańskiej firmy E.L.F. Co do elfa to, wierzcie lub nie, posiada logo firmy na opakowaniu, jednak jest to czarne logo na czarnym tle (pewnie miało być eleganckie i bardziej tajemnicze ;) ), które nie wyszło na zdjęciu. Ogólnie logo prezentuje się ładnie, jednak nie udało mi się go sfotografować. Co mogę powiedzieć o tych dwóch kosmetykach. Po pierwsze, są nieco trudniejsze w użyciu niż zwykłe pędzelkowe eyelinerki, dlatego też raczej nie polecam ich początkującym. Jeśli nie ma się wprawy, można z nimi się naprawdę sfrustrować. Są trwałe, jak to tego typu kosmetyki mają w zwyczaju i raczej się nie rozmazują. Nie miałam okazji testować ich w mocnym deszczu, ale przy lekkiej mżawce raczej nie ma się co spodziewać niespodzianek na powiekach. Dość twarda końcówka (czyli aplikator to raczej nie jest miękka gąbeczka). Raczej wydajne. Natomiast to, co wpadło mi w oko, to to, że w zasadzie nie widzę między nimi drastycznej różnicy, poza ogromną róznicą w cenia – eyeliner Revlona jest jakieś 6 czy 7 razy droższy. (Elfa kupiłam za 1$, czyli za 3zł).
Przy okazji dodam coś odnośnie firmy E.l.f. w ogólności. Są marką nietestującą, bardzo tanią, z linią kosmetyków zwykłą, profesjonalną i mineralną. Sporo kosmetyków ze zwykłej linii kosztuje zaledwie 1$ (czyli w granicach 3 zł!), kosmetyki z pozostałych serii są także bajecznie tanie, choć odpowiednio droższe (średnio 3-5$, czyli 9-15 zł). Powodem tak niskich cen jest to, że kosmetyki składane i pakowane są w Chinach bądź innych krajach tego typu – podobno z importowanych surowców. (Mnie to nie przeszkadza, ponieważ w USA doprawdy 75% wszystkich produktów jest produkowana w ten sposób i zazwyczaj nie ma to wpływu na ich jakość – POD WARUNKIEM, że nie są to chińskie produkty – podróbki, produkowane na miejscu z ichniejszych lichych surowców). Warto jednak o tym wspomnieć. Co do Elfa, to przed kupieniem czegokolwiek z tej firmy, radzę się rozejrzeć za recenzjami. Niektóre ich produkty są rewelacyjnej jakości, tanie, porównywalne ze znacznie droższymi produktami, inne są po prostu bardzo kiepskiej jakości. ZAWSZE przed kupieniem czegokolwiek od nich należy sprawdzić co inni o nich piszą. (Z produktów, o których słyszałam, że są fenomenalne jest ich pędzel do nakładania sypkiego pudru (chyba linia profesjonalna, taki czarny z czarną rączką), ich róże z linii profesjonalnej (ale chyba z normalnej też, bo róże za 1$ też były chwalone), cienie mineralne, eyeliner w żelu, niektóre zwykłe cienie prasowane były bardzo zachwalane, zwłaszcza że sprzedają paletki za parę dolarów oraz szminki, szczególnie mineralne (trochę droższe, tu kosztują 5$). Do kupienia m.in. na allegro. Na stronie producenta bardzo bardzo częste zniżki sięgające 75%, warto się zainteresować.

  • RSS