Catrice Ultimate Shine Lipstick

Tak jak obiecałam, dziś przyszedł czas podzielić się z Wami zdjęciami recenzowanych przeze mnie ostatnio pomadek Catrice. Po pierwsze, z góry przepraszam Was za niewyjściowość szminek, ale ja mam taką przypadłość, że używając pomadek zawsze tworzę w nich góry i doliny, kaniony i inne przedziwnej maści formacje :> Nie mam pojęcia jak i dlaczego, ale winę zwaliłabym na moje niezbyt szerokie usta – nieźle się muszę napracować, żeby je sensownie pomalować. Po drugie, zdjęcia robione są w słonecznym dniu w ogrodzie, w różnych kątach, w pełnym słońcu bądź cieniu, stąd ich rózne odcienie – natomiast nie są one robione z użyciem lampy. Na początek zdjęcie moich trzech pieszczoszek. Dwie piewrsze wyglądają podobnie, jednak u mnie na ustach dają zupełnie inny kolor. Trzecia jest moją absolutną kandydatką do ponownego kupienia (zresztą chyba widać po stopniu użycia – kompletnie ją zmechaciłam).
Teraz kolej na swatche:
a) swatche w pełnym słońcu:
Catrice Ultimate Shine Lipstick swatch
b) te same pomadki, ale zdjęcie swatcha wykonane w cieniu (ale w słoneczny dzień i na zewnątrz)
Catrice Ultimate Shine Lipstick Corallicious Pink, Teddy Brown, Fox Now
W ostatnim poście zapomniałam napisać o ich zapachu, który jest przyjemny, ale sztuczny, jeśli ktoś nie lubi słodkawych zapachów u szminek, to radzę powąchać przed kupnem. Kolejna rzecz, o której zapomniałam wspomnieć to ich opakowaniach – niestety jedna z nich dość szybko się zepsuła (nakrętka lubi się otwierać w mojej torebce). Tak czy siak, w dalszym ciągu je lubię, zwłaszcza że kosztują 4 euro, a w polskich naturach można je dostać za ok 10 zł.